Pomysły na Wyspę Spichrzów

Miasto szuka inwestora na Wyspę Spichrzów. Priorytetem jest pomysł na produkt turystyczny, który przyciągnąłby turystów do Elbląga, a nie tworzenie kolejnych miejsc handlowych.

- Zależy nam na firmie, która zainwestuje w większą część terenu Wyspy Spichrzów. Chcemy, by było to obszar łączący historię Wikingów, Piekarczyka po czasy nowożytne. By był na tyle atrakcyjny dla turystów, że zdecydują się dłużej zostać w Elblągu, przenocują tu. W ten sposób rozwijać będziemy i turystykę, i handel, i bazę noclegową. – wyjaśnia Adam Witek wiceprezydent miasta.

Ostatnio w prasie pojawiły się informacje, że Miasto szuka inwestora na galerię handlową. To, czy w ogóle powstaną ewentualne powierzchnie handlowe na Wyspie Spichrzów uzależnione jest od tego, jakie turystyczne atrakcje ewentualny inwestor zaproponuje. Istnieje formuła partnerstwa publiczno-prywatnego pozwalająca na powstawanie obiektów usług użyteczności publicznej. W ten sposób, w takim przedsięwzięciu umożliwiony jest współudział kapitału prywatnego z samorządami.

W marcu 2009 roku rozpoczęto prace nad zmianą planu miejscowego Wyspy Spichrzów. Prace nad nowym planem zatrzymały się 26 marca 2010 r. na opinii Miejskiej Komisji Urbanistycznej. Po likwidacji Miejskiego Biura Urbanistycznego, latem 2011 r. władze miejskie podjęły decyzję, że nie będą kontynuowane prace nad tym planem, gdyż nie chcą,  by na Wyspie Spichrzów galeria handlowa była najważniejszym elementem zabudowy. Ważne, by przesunąć akcent na turystykę.

- Aktualnie w mieście są trzy otwarte inwestycje – Porto 55, Siódemka oraz Ogrody. Elbląg zostanie więc nasycony powierzchnią handlową. Mamy sygnały z zewnątrz, że więcej galerii nie będzie miało chętnych do wynajmu powierzchni. Wyspa Spichrzów jest na tyle dużym obszarem, że sama w sobie stanowi potencjał i wyzwanie. Jednym z ciekawych pomysłów, które do nas dotarły, jest chociażby kultywująca legendę Piekarczyka „piekarnia”. To w niej turyści mogliby przygotowywać własnoręcznie chleb, ciesząc się niejako udziałem w legendzie. Sądzę, że takich pomysłów mogłoby pojawić się więcej. – tłumaczy Adam Witek.